Ta sama osoba, która pytała czy walczyć o związek, napisała mi:
<< Panie Tadeuszu!
Przeczytałam w Blogu o miłości i całkowicie się z tym zgadzam. Prawdziwa miłość nic nie chce, miłość po prostu jest.
„Problem” polegał na tym, że 6 lat żyłam z kimś, kto twierdził, że mnie kocha ale jego miłość polegała na tym co Pan w Blogu napisał (moja niewiele lepiej). Stąd były te rozstania i powroty. Zdecydowałam się na całkowite zerwanie i miłość na odległość zamiast ciągle zmieniąc swoją skórę celem dopasowania się do wyobrażeń obiektu mojej miłości. Minęło już 5 miesięcy, ja czuję się znacznie lepiej, odzyskałam własną skórę a moja miłość do tej osoby zdecydowanie przybladła (na zasadzie: nie podtrzymywany płomień wreszcie zgaśnie). >>
Czy ktoś pomoże mi zrozumieć o co chodzi tej osobie?